Wygodne poduszki

Zgodnie z moim postanowieniem dotyczącym pokolorowania naszego mieszkanka
 pochwalę się pierwszą rzeczą którą udało mi się uszyć ;) Przyznam że nie jest łatwo 
wrócić do szycia po wakacyjnej przerwie która trwała dość długo, ten mały zastój był także 
skutkiem nasilenia dolegliwości związanych z chorobą. Od około dwóch miesięcy staram 
się nie poddawać..Długo trwające przykurcze stawów, rwący ból, wysięki tak to ostatnio
 wygląda. Większość czasu spędzam w domu bądź u lekarzy. Obecnie myślę nad taktyką
 jak by tu codziennie coś zrobić, uszyć tak by się nie przemęczyć. Myślę że reumatyzm 
reumatyzmem, wiem ze nic z tym już nie zrobię natomiast wiem też że mam wpływ na 
inne rzeczywistości w moim życiu i na tym się skupiam :) Kocham tworzyć dekoracje i to 
jest moim celem by oddać się temu bez pamięci, wtedy wiele spraw wydaje się łatwiejszych :)

Pomyślałam że zacznę od uszycia poduszek na taborety, wygodne usiąść to ważna sprawa :D



 Do ich uszycia wykorzystałam materiały z szafy których mam mnóstwo. Zszyte w całość 
kwadraty wzmocniłam flizeliną i białym bawełnianym materiałem. Przyszyłam także paski 
z rzepami by umocować poduszkę na taborecie. Można z nich wyjąć znajdującą się w środku 
gąbkę i wyprać :)




 Uwielbiam dobierać tkaniny, zajmuje mi to zazwyczaj mnóstwo czasu o wiele więcej niż samo
 szycie. Liczy się sam materiał, jego grubość, skład, wzory, kolor wzoru i materiału, sam dotyk
 także jest ważny.Najważniejsze jest jednak to czy wszystkie kawałki pasują do siebie :)


 Tak wyglądają taborety ubrane w poduszki , o wiele wygodniej się na nich siedzi :)


 Pierwszym stworzeniem które przetestowało moje wypociny był oczywiście Rude Boy :)
Testując uwzględnił zarówno pozycję leżącą jak i siedzącą.
Chyba wygodne te poduszki mi wyszły, tak sądzę po minie kociaka :)




Przypominam o moim rozdaniu  :)
Zapraszam wszystkich do udziału.

Pozdrawiam serdecznie życząc miłego popołudnia :)



20 komentarzy:

  1. Ślicznie wyszło. Kotu też się spodobało. :)
    http://pata-patu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takk kot był pierwszy, Rudy jest bardzo ciekawski :)

      Usuń
  2. Super Kasiu, piękne poduszki!zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówko się przyda oj przyda i to w gigantycznej dawce :)

      Usuń
  3. Poduszki śliczna- kiedyś bawiłam się w pathworki- mnóstwo tego szyłam z pomocą mamy, ale wyszło z mody... a teraz widzę, że znowu jest bardzo modne... Pozdrawiam
    Ps. nie widzę banerków mojego rozdawnictwa; chyba że nie bierzesz udziału?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to patchworki to ja nie wiem, po prostu łączę materiały ze sobą :) Bardzo fajna zabawa z tym jest. Moda zazwyczaj powraca. A ja zaglądam do Twojego rozdania ;)

      Usuń
  4. Poduszki wyszły świetnie :) Kolorowe i fajne... Też mi są potrzebne na już... Zazdroszczę samozaparcia, ja od dłuższego czasu nie mogę załapać weny do maszyny... Życzę zdrowia :)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się że z tą weną twórczą jest różnie, taki brak weny tez jest potrzebny aby móc tworzyć piekne rzeczy :)

      Usuń
  5. Ale świetne poduszki , szczególnie fajnie prezentuję się dobrane tu kolory .:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Sterczałam parę godzin nad doborem materiałów

      Usuń
  6. Ładnie, wyszło bardzo stylowo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poduszki świetnie wyszły, i ten pomysł z mocowaniem super :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocowania w następnych poduchach będa inne, te są dobre ale mogło być lepiej bo trochę zjeżdżają :) Wszystko przede mna ;)

      Usuń
  8. W pełni się z Tobą solidaryzuję w sprawie tworzenia. To super remedium i mnie też zawsze pomaga.
    Hihi, moja Panna Miau ostatnio ułożyła się pośrodku serwetki szydełkowej:D Rude Boy musiał przetestować, no bo jak to tak?...bez kota, to nie robota:)))Życzę Ci zdrowia i przesyłam pogłaski dla futrzaczka.

    OdpowiedzUsuń
  9. o tak tworzenia to TOTALNA odskocznia od rzeczywistości, ono nadaje sens mojemu życiu. Pewnie że mogłabym użalać się nad sobą, jęczeć z bólu i leżeć do góry brzuchem .. ale po co? Szmatki i koraliki na stół i jazda, i jestem w innym Świecie. A kociaki szczególnie Rudy mają szczególne wyczucie sytuacji, szczególnie jak siedzę i robię coś długo pzychodzą i CZŁOWIEKU TERAZ MNIE GŁASKAJ :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje Wam za odwiedziny i komentarze:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...