Znalazłam chwilkę by pochwalić się całą rodzinką palm które powstały w ubiegły weekend
Tradycyjnie warto było, palmy stoją sobie dumnie w pobliskiej kwiaciarni i czekają na swoich szczęśliwych nabywców ;)
Najpierw trzeba było zrobić szkielet palmy, tym zajął się Łukasz, ja w tym czasie przygotowywałam wszystko inne, choiny ,bazie, bukszpan...
Po kilku godzinach tak to wyglądało, poskręcane palmy, zaczęłam co nieco je okręcać wstążkami ale resztę pozostawiłam sobie na dzień następny. Oczywiście bez bólu następnego dnia się nie obeszło.


